Content marketing dla hoteli między 1990 a 2016 - gościnny artykuł Ullricha Kastnera

Gościnny artyku Ulricha Kastnera, Właściciela i Dyrektora Zarządzającego myhotelshop

Content marketing dla hoteli między 1990 a 2016 - gościnny artykuł Ullricha Kastnera

 

Ullrich Kastner MyHotelshopPoniższy artykuł został napisany gościnnie przez Ulricha Kastnera, Właściciela i Dyrektora Zarządzającego myhotelshop. Nasz partner myhotelshop oferuje hotelom szereg narzędzi wspierających marketing internetowy we wszystkich odpowiednich platformach turystycznych w celu pozyskiwania nowych klientów. Więcej informacje o myhotelshop można znaleźć tutaj!

W ciągu ostatnich kilku lat coraz trudniejsze staje się dla hoteli zainteresowanie potencjalnych gości ofertą i contentem. Byłem hotelarzem przez 20 lat i ciągle mam w pamięci stare dobre czasy, kiedy goście kontaktowali się bezpośrednio telefonicznie, sporadycznie przez e-mail lub fax. Czasami otrzymywaliśmy rezerwacje z biur turystycznych lub GDS. Prezentowanie mojej oferty i kontentu było takie łatwe. Struktura strony www była prosta, a biura turystyczne opiekowały się opisem hotelu w katalogu. W systemie GDS musiałem aktualizować tylko ceny i opisy pokoi.

Między 2000 a 2012 sprawy skomplikowały się jeszcze bardziej. Coraz więcej platform rezerwacyjnych (OTA) pojawiło się na rynku i chciało sprzedawać nasze pokoje. Portale musiały być zasilane cenami i contentem takim jak zdjęcia i tekst. Powstał labirynt, w którym coraz trudniej jest się poruszać coraz bardziej przeciążonym hotelarzom. Do tej pory hotelarze byli świetnie przygotowani w kwestii dytrybucji kontentu w najbardziej efektywny sposób.

Niemniej jednak ciągle istniały platformy, nad którymi nie było kontroli, które miały niezaktualizowane informacje i oferowały pokoje po niższych cenach od moich. Z biegiem lat, po pojawieniu się porównywarek cen takich jak Trivago i Tripadvisor, prezentacja cen w “internetowej witrynie sklepowej” stało się jeszcze trudniejsze. Jako hotelarze powoli traciliśmy kontrolę nad naszym własnym produktem. Nagle prawie niemożliwe stało się zarządzanie platformami dystrybucji, co stało się przyczyną wielu frustracji.

W tym samym czasie ewoluowały kolejne wyzwania: content to już nie tylko tekst i zdjęcia. Dzisiaj, szybki internet i technologia pozwalają prezentować hotel w 360 stopniach, video i innych virtualnych metodach. Poprzez media społecznościowe te treści są dystrybuowane, wielokrotnie udostępniane i lajkowane, a w ten sposób rozpowszechniają się w stale rozrastającej się sieci. Tak zwany “user generated content” (opinie gości o hotelu) jest powielany wielokrotnie, wpływając dodatkowo na wzrost naszej frustracji.

Dlaczego czujemy się bezradni? Z jednej strony dlatego, że nie jesteśmy w stanie kontrolować gości i platform. Z drugiej strony dlatego, że nie możemy nadążyć za postępem technologicznym (i prawdopodobnie nie chcemy). Każdego dnia oferowane są nam nowe możliwości przez różnych dostawców. Więc co powinniśmy zrobić? Schować głowę w piasek z nadzieją, że to minie? Cóż, istnieje wiele powodów aby tego nie robić.

Od lat branża hotelarska traci bezpośrednie rezerwacje na rzecz platform rezerwacji online. Można powiedzieć, że to nieuniknione, gdyż providerzy tacy jak Booking.com i Expedia są technologicznie lepsi i bardziej wydajni w porównaniu do pojedynczych hoteli. Kiedy jednak obserwuję strony www hoteli, a także treści na różnych platformach, muszę przyznać, iż my, jako hotelarze, tracimy wiele możliwości poprzez nie przestrzeganie najbardziej podstawowych zasad content marketingu.

 

Czym właściwie jest content?

Przede wszystkim prezentacją moich USP (unikatowej propozycji sprzedaży) poprzez tekst, zdjęcia, video jak również opisy ocen, certyfikatów, logotypów i wielu innych subtelnych elementów. Wielokrotnie odwiedzając stronę www hotelu nie znajduję głównych przewag na pierwszy rzut oka.

 

Przykład opisu hotelu na stronie internetowej:

“Legendarny Hotel XXX w Berlinie, jest zlokalizowany w samym sercu Berlina, tuż przy Bramie Brandenburskiej, zaledwie kilka kroków od dzielnicy rządowej. Tuż po ponownym otwarciu w 1997 roku Hotel XXX został szybko uznany za najbardziej znany hotel w Berlinie, który wyróżnia się unikatową historią, doskonałą lokalizacją i niezrównaną obsługą.”

 

Ten sam hotel na Booking.com:

“Doświadczysz kwintesencji zakwaterowania w legendarnym, luksusowym 5*hotelu w dzielnicy Mitte tuż obok Bramy Brandenburskiej. Ultranowoczesne udogodnienia obejmują restaurację z dwiema gwiazdkami Michalin i pasaż handlowy.

Z centralnie zlokalizowanego Hotelu XX można odwiedzić najważniejsze zabytki Berlina. Memoriał Holocaustu, Checkpoint Charlie i Pariser Platz.

Pokoje mają nadzwyczajny urok dzięki starodawnym wystrojom z elementami ekstrawagancji i marmurowym łazienkom. Wszystkie pokoje są wyposażone w WiFi, nowoczesne systemy multimedialne oraz przynajmniej częściowy widok na Bramę Brandenburską.”

Wnioski: Booking.com zapoznaje czytelnika z najważniejszymi korzyściami hotelu. Czyste fakty i język komunikacji dostarczają niezbędnych informacji do podjęcia decyzji o rezerwacji. W połączeniu z rozbudowaną galerią zdjęć, opiniami gości oraz informacją o lokalizacji, goście z pewnością dają booking.com pierwszeństwo podczas rezerwacji.I jeśli cena nie jest wyższa niż na stronie hotelu, nie ma powodu aby zarezerwować bezpośrednio.

Niestety ilość przykładów w internecie jest nieograniczona. Hotelom nie udaje się sprzedawać tak dobrze jak robią to portale. Hotele bardzo często zapominają, iż bardziej istotne jest dostarczanie informacji poszukiwanych przez gości, niż wymienianie listy nowych, nieistotnych udogodnień. Przekaż gościom konkretne informacje, pokaż czym jest “produkt”. Proste, bezpośdrednie, konkretne.

 

Do kogo należy content?

Innym częstym błędem jest myślenie, że hotelarze muszą zarządzać contentem na wszystkich portalach. Internet nie ma końca. Ale tak samo jak w życiu działa tutaj zasada 90:10. 10% platform produkuje 90% sprzedaży. Więc skupmy się na tych najbardziej zasadniczych! Ale które to są? Z pewnością duże portale rezerwacyjne takie jak Booking.com i Expedia, ale warto pamiętać również o portalach, na których klienci mogą porównywać oferty. Tutaj najważniejszymi będą Google, Trivago, TripAdvisor ale prawdopodobne również Holidaycheck i Kayak. W zależności od grupy docelowej warto też dodać platformy dla np. wellness-, business- czy sport- hoteli.Najważniejsze będę te największe i o najwyższej randze.

Zauważyłem też, że hotele często nie skupiają się na najważniejszym. Dbają o content na nieistotnych portalach, podczas gdy nie mają nawet konta na “Google Moja Firma” czy profilu na Trivago, których założenie i dopracowanie zajmuje tylko kilka godzin. I to jest właśnie problemem. Jeśli mamy nieaktualny lub zły content na portalach, które przeglądają nasi klienci, jak Trivago, TripAdvisor czy Google, to albo nie znajdą nas w ogóle albo nie zarezerwują pokoju ani na booking.com ani na naszej stronie.

Biorąc pod uwagę złożoność tematu, zaproponowałbym tylko jedną prostą wskazówkę: skup się na tym kim jesteś i co oferujesz, a potem przedstaw to klientowi poprzez jasny, prosty tekst używając właściwych kanałów sprzedaży. Nie przesadzaj. Twój klient nadal zainteresowany jest przede wszystkim lokalizacją, ceną i tym co za to dostanie. Wejdź jutro na swoją stronę internetową i sprawdź czy znajdzie to czego szuka. Jeśli nie, to jest to dobry czas by działać!

 

Czy chcesz aby przeanalizowano Twoją stronę internetową? Czy chcesz zwiększyć swoje przychodzi przy pomocy Meta-search i Adwords? Skontaktuj się z myhotelshop już dzisiaj – przez nasz Marketplace.

 

 

Z przyjemnością porozmawiamy z Tobą i pokażemy w jaki sposób można zwiększyć widoczność w Internecie, a tym samym generować więcej bezpośrednich rezerwacji. Jeśli jesteś zainteresowany bezpłatną konsultację zostaw informację tutaj: